kategorie:

wszystkie (586) krzyżyki (383) zabawy (316) mix technik (96) kartki (41) ogólnie (39) hardanger (33) szyte (20) makrama (4)

piątek, 30 sierpnia 2013

Laleczki sznurkowe

zrobiłam wykorzystując różne rodzaje sznurków, gotowe miniróżyczki i koraliki drewniane.
To mój debiut w tego typie robótek ale powiem Wam, że przyjemność z takiego sznurkowania jest ogromna. Choćby wymyślanie fryzur- widać, że każda dziewczynka ma nieco inne uczesanie długich włosów?


Pierwsza skromna mimo, że w czerwieni



Drugą wystroiłam we wrzosową sukienkę



Trzeciej do twarzy było w chabrowym kolorze


I wszystkie trzy razem


8-centymetrowe blondyneczki (a głównie tę chabrową) zgłaszam na Wyzwanie Szuflady:
  

 
 Mam nadzieję, że się spodobają. Dla mnie są bardzo okay. A za chwilę przyjedzie prawie trzyletnia siostrzenica - już ona im wystawi najlepszą ocenę :)

Kolejne laleczki dostaną inne gadżeciki, bo gotowe różyczki się skończyły. Idę szukać materiałów na kolejne kreacje...

Pozdrawiam i dziękuję za komentarze, i proszę o więcej 
:)


środa, 28 sierpnia 2013

Typografia nr 1 - "Miłość i zgoda to domu ozdoba"

właśnie taki napis wybrała przemiła Pani Agnieszka, która złożyła u mnie zamówienie na haft. Jej wytyczne dotyczyły treści napisu i koloru granatowego. Resztę zaproponowałam ja. 
Wyszukałam ozdobniki, z których jestem bardzo zadowolona, normalnie bardziej mi się podobają tu niż na jakimś tam schemacie ;)  Niektóre literki musiałam sama zaprojektować (nie sądziłam, że to zajmuje tyle czasu - a to tylko proste literki) i to pochłonęło ogrom czasu, by tak dobrać kształt literek i ich grubość, żeby wszystko zgrabnie wyglądało na kanwie. No i wiadomo ograniczeniem był też format - zasugerowałam A4. 

Przyznam, że współpraca była fantastyczna, mój projekt został od razu zaakceptowany.
A oto co wyszło:

materiał kanwa 16 ct. biała
nici mulina Ariadna
czas 8 godz.
rozmiar 89 x 156 krzyżyków


Wiem, że "na żywo" haft spodobał się bardzo i to mnie cieszy najbardziej :)
Pani Agnieszko, dziękuję za zamówienie i za przyjacielską atmosferę. Być może to nie ostatnia nasza współpraca...
Pozdrawiam ciepło :)

niedziela, 25 sierpnia 2013

Tęsknię

krótkie słowo, a tak silny ładunek emocjonalny - o ile jest wypowiedziane szczerze.

Zrobiłam moją pierwszą karteczkę sztalugową, w której nie trzeba pisać żadnych więcej słów. Wszystko, co trzeba powiedzieć, by wyrazić uczucie, wykrzyżykowałam. 
Tęsknię = Kocham Cię.


(opis dot. haftu)
materiał surówka lniana 23ct. naturalna
nici mulina Ariadna
czas ... godz.
rozmiar 51 x 84 krzyżyków


Pracę zgłaszam na wyzwanie pt Tylko Ty.


Dziękuję za liczne zachwyty na zawieszkami z poprzedniego posta.
Życzę miłego ostatniego tygodnia wakacji
:)


czwartek, 22 sierpnia 2013

Sowy dwie

przysiadły na serduszkowych zawieszkach i dobrze im tam.
Muszę przyznać, że praca przy nich była czystą przyjemnością. Choć nie będę pisać, ile czasu zajęło mi składanie wszystkiego w całość... Ale warto było, bo wyszło równiuteńko, a szablon serduszek tworzyłam odręcznie używając tylko linijki. Tak, tak, właśnie linijki ;)

Oglądnijcie, jaki efekt uzyskałam:
 

(opis dot. 1 szt haftu)
materiał kanwa 23ct. biała
nici mulina Ariadna
czas 2 godz.
rozmiar 29 x 41 krzyżyków


A tak wygląda sowa jednooka
;)


Obydwie zawieszki mają już nowe właścicielki a ja mam ochotę na zrobienie kolejnych...


Praca brała udział w 12 Siłowni Twórczej



Buziaki
:)


piątek, 16 sierpnia 2013

Kosmetyczka

idealnie uszyta i z pięknego kolorowego materiału, a co najistotniejsze - jest już moja :)
Dostałam ją od Miłki, która jest  wszechstronnie uzdolniona - zresztą zajrzyjcie na jej blog.
Oto dzisiejsza bohaterka:





Dziękuję za bardzo miłą niespodziankę!
Buziaki
:)

Wszystkim życzę słonecznego weekendu!


czwartek, 8 sierpnia 2013

Ręczniczek

dostałam od Betiszki - zajrzyjcie na jej klimatyczny blog. 
Nieduży ręczniczek ozdobiony jest francuskimi napisami  i wygląda cudnie:




Teraz mi go będzie żal używać ;)
Dziękuję!

sobota, 3 sierpnia 2013

August - Lizzie Kate

z niezwykle dekoracyjnymi kwiatami - słonecznikami:


materiał len 23" naturalny
nici mulina Ariadna
czas 7 godz.
rozmiar 47x 47 krzyżyków


 Chyba jeszcze nie pokazałam drugiej części kanwy, choć już od paru miesięcy leży wyprasowana. Została mi najtrudniejsza sprawa - oprawa i jakoś nie mogę się do tego zabrać. Co chwila inna koncepcja na zagospodarowanie. O, tak sobie wygląda:


:)


piątek, 2 sierpnia 2013

Wielkie testowanie

Płatków kolagenowych pod oczy, w którym wzięłam udział, dobrnęło do końca. 



  

Cóż mogę napisać na temat produktu, po jednorazowym użyciu? Zdecydowanie nie za wiele. 
Nie mam ambicji by wygrać jakąś kurację, więc ograniczę się li tylko do moich osobistych wrażeń i nie będę tu przepisywać danych dotyczących Produktu, tym bardziej że wyżej podałam link do strony Producenta.

Mogę napisać o opakowaniu, ale przecież nie o to chodzi Producentowi. Saszetka z pewnością jest estetyczna i wygodna nawet w podróży oraz jest higieniczna, co dla bezpośrednich okolic oczu jest bardzo istotne.
Mogę napisać o konsystencji. Taka galaretka zamknięta w worku. Trochę dziwna w dotyku, ale taka ma być. Delikatna. Może zbyt przesadnie. Lepiej by było, gdyby była choć dwa razy grubsza.
Mogę wspomnieć o zapachu, bo tego też nie da się doświadczyć przez monitor. Trzeba się przekonać osobiście wyciągając płatki z opakowania. Pachną przyjemnie i znowu trochę zbyt delikatnie - no ale pewnie tak ma być, w końcu to nie perfum.
Mogę też napisać o tym, że zabrakło mi instrukcji co i jak... zwyczajnie nie wiedziałam jak tych płatków użyć - wiadomości musiałam szukać w internecie, choć i tam informacje nie były zbieżne, raczej każda wypowiadająca się kobieta kierowała się własną intuicją. 

Ja zamknięty jeszcze produkt włożyłam do lodówki na 24 godziny - oczywiście nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Płatki przez to na pewno dały silniej odczuwalny efekt chłodzenia choć bardzo mizerny. Relaksowałam się też na wyczucie przez ok. 30 min.
Czas ten na pewno nie był stracony. Chwila wyciszenia każdemu jest czasem potrzebna. Całodzienne zmęczenie z oczu nie odeszło ale wierzę, że jakieś składniki odżywcze wniknęły w skórę, która jakby lekko wydelikatniała (ale tak samo działa tańszy tyluminutowy kompres z rumianku).
Nie zauważyłam żadnych innych zmian a już na pewno wizualnych, ale też się ich nie spodziewałam po tak krótkim czasie. 

Żeby w pełni móc ocenić i być może docenić taki produkt, kuracja musi być długofalowa a na taką mnie nie stać przy cenie tego produktu. Jako doraźny sposób na poprawę choćby samopoczucia (po podróży, po imprezie, podczas pobytu wakacyjnego) może zdać egzamin i na takie sytuacje warto mieć go pod ręką.
Podsumowując 1-dniowy test takiego produktu uważam za pomyłkę. Ale teraz do mnie dotarło, że Producentowi nie chodziło zapewne o test Płatków tylko o dotarcie do potencjalnych nabywców. I być może w ten sposób uda mu się zdobyć nowe klientki, które regularnie sięgać będą po Płatki i po pół roku będą mogły napisać bardzo rzetelną recenzję popartą obserwacjami.

W każdym bądź razie bardzo dziękuję za możliwość wypróbowania Płatków.

:)

Ps. A Wy używacie tego typu płatków? Jakie są wasze odczucia?